Archive of ‘recenzje’ category

Najlepsze kosmetyki jakie dotąd używałam

Witajcie po dość długiej nieobecności na blogu. Brak regularnych postów wynika z dużej ilości pracy, która wiąże się z prowadzeniem własnej firmy. W między czasie zdążyłam także zostać magistrem kosmetologii, skończyć kilka kursów i wiele, wiele się nauczyć. Moja praca to olbrzymia frajda, tak jak prowadzenie tego bloga, niestety nie nauczyłam się jeszcze równowagi pomiędzy tymi zajęciami. Mam nadzieję, że niedługo to się zmieni.

Do napisania tego postu zbierałam się od dłuższego czasu, ponieważ w jakiś sposób jest również reklamą oferty mojej Kliniki. Nie chcę byście tak to zinterpretowali… Wszystko co wybieram do Esencji to kosmetyki przetestowane przeze mnie i moją Mamę osobiście. Chcemy mieć w ofercie tylko to co NAPRAWDĘ nam się podoba i to w co będziemy wierzyć. Ma to długofalowe korzyści: dla nas- bo praca w zgodzie z tym co czujemy sprawia nam przyjemność, dla klienta- rezultaty po zabiegu.

To tytułem wstępu.

Chcę Wam przedstawić kosmetyki najlepsze jakie dotąd testowałam. Kosmetyki firmy Purles. A jak na nie trafiłam? To dość pokrętna historia ;)

Gdy byłam małą dziewczynką w gabinecie mojej mamy zawsze pachniało tak trochę morsko- algowo. Mama miała w gabinecie firmę Thalgo. Gdy podjęłam swoją pierwszą pracę wprowadziłam do gabinetu w którym pracowałam właśnie Thalgo i… firmę- „córkę” czyli Purles. Zachwyciłam się ich zabiegami na ciało- peelingi, maski, oleje do masażu i balsamy o zapachu pistacji czy egzotycznym… Nie miałam jednak okazji dogłębnie poznać tej marki, bo niedługo potem otworzyłam Esencję i…zapomniałam o Purles.

Jakiś czas później pakowałam na prezent bon upominkowy na zabieg. Pakując taki bon staram się, by nie tylko ładnie się prezentował, ale prócz samego bonu od darczyńcy zawierał coś od nas. Dorzuciłam do niego próbkę kremu, która pasowała idealnie do ogólnej dekoracji bonu- była niebieska :) Niedługo później osoba obdarowana przyszła zrealizować swój prezent. Powiedziała jednak, że KONIECZNIE chce zakupić ten krem którego próbkę dostała, a nawet drugie opakowanie w zapasie ponieważ był to najlepszy krem pod oczy jaki stosowała dotychczas. Proszę mi wierzyć musiałam się poważnie namęczyć, żeby zorientować się, którą próbkę umieściłam w prezencie tej Pani. Na szczęście miałam to zdjęcie:

p

Zamówiłam dla zachwyconej Pani dwa opakowania kremu i zaciekawiona również dla siebie…

Tak zaczęła się moja przygoda z Purles, ponieważ krem jest faktycznie FANTASTYCZNY. Stopniowo zaczęłam testować kolejne produkty- bazę pod makijaż SPF 50, krem peptydowy, krem eksfoliujący i wiele innych. Każdy z nich się sprawdził i dlatego wprowadziłam je do naszego Beauty Boutique. 

Krem na okolicę oczu:

 

Purles 112 Age Control Eye Cream

purles-age-control-112-eye-cream-30ml

Kilka słów od producenta:

 

Krem odmładzający do pielęgnacji okolic oczu. Posiada certyfikat EcoCert. Koktajl ze specjalnie wyselekcjonowanych, organicznych roślin i substancji czynnych (wyciągi z owsa i oczaru wirginijskiego, olej arganowy, zielona herbata) skutecznie wzmacnia funkcje ochronne skóry wokół oczu, liftinguje, regeneruje komórki oraz remodeluje kontur oczu. Antarcticine zwiększa poziom produkcji kolagenu, a także chroni przed działaniem szkodliwych czynników zewnętrznych. Usuwa drobne zmarszczki i oznaki zmęczenia. Doskonale pielęgnuje nawet najbardziej wrażliwą i delikatną skórę, eliminując ryzyko wystąpienia podrażnień i alergii.

Skład:

 

20150902_222222-1

Kilka słów ode mnie:

 

Krem ma bardzo lekką konsystencję. Jest kremowo-żelowy i bardzo szybko się wchłania. Pozostawia skórę mocno nawilżoną i to podoba mi się w nim najbardziej. Od kiedy go stosuję moja skóra wokół oczu przestała być ściągnięta, zniknęły nasilające się od zmęczenia i słońca pierwsze zmarszczki, a także ogólna suchość po stosowaniu odżywki do rzęs. Jestem z niego bardzo zadowolona. Podoba mi się także opakowanie- wąska szklana tubka z pompką (!!) dzięki czemu kosmetyk pozostaje sterylny i łatwy w transporcie. Pompka pozwala także na dozowanie produktu przez co jest bardzo wydajny. Pomimo szklanego opakowania produkt nie jest specjalnie ciężki. Ma przyjemny, ale subtelny herbaciany zapach.

collage_20150902224345004

Gdyby ktoś wciąż nie wierzył i nadal myślał, że to reklama wrzucam „świeżutkie” zdjęcie wprost z mojej łazienki ;)

20150902_223740

W kolejnym poście znajdziecie recenzję kremu peptydowego i bazy pod makijaż SPF 50. Chciałabym także przedstawić Wam nie tylko recenzje produktów, ale także zabiegi gabinetowe, które uważam za naprawdę skuteczne.

Dajcie znać czy takie posty Wam odpowiadają:)

 

RECENZJA: Serum- olejek Rekonstruktor do twarzy, szyi i dekoltu Evrēe

W dzisiejszym poście przedstawiam Wam serum do twarzy firmy Evrēe®. Zachęcona składem postanowiłam je przetestować i mój „nos” kolejny raz nie zawiódł! Zapraszam do lektury…

Serum, a w zasadzie olejek do twarzy występuje w trzech możliwych wariantach:

  • Essential Oils (który wybrałam)
  • Magic Rose
  • Gold Argan

serum evree

Mój olejek zawiera w składzie 8 olejków eterycznych. Według opisu producenta jest to: „Rekonstruktor do twarzy, szyi i dekoltu”. Do zakupu tego produktu przekonał mnie przede wszystkim skład:

Caprylic/Capric Triglyceride- trójgliceryd, emolient poprawiający konsystencję. Działa okluzyjnie na skórę przez co poprawia jej stan nawilżenia. Osoby ze skłonnością do reakcji komedogennej („zapychającej pory”) powinny uważać (choć nie musi to być regułą)

Persea Gratissima (Avocado) Oil- olej awokado. Pięknie natłuszcza i nawilża skórę

Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil- olej z pestek winogron. Ma działanie natłuszczające i nawilżające, jest antyoksydanetem (spowalnia procesy starzenia się skóry)

Simmondsia Chinesis  (Jojoba) Seed Oil- olej jojoba. Natłuszcza, nawilża, zawiera w składzie skwalan, czyli składnik występujący naturalnie w skórze.

Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil- olej ze słodkich migdałów. Nawilża, natłuszcza, zmiękcza i wygładza

Decyl Oleate- emolient, może działać komedogennie. Działa natłuszczająco i regenerująco na skórę

Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil- olej słonecznikowy. Zawiera w składzie witaminę E, działa regenerująco, nawilżająco i okluzyjnie

Oryza Sativa (Rice)Bran Oil- olej z otrąb ryżowych. Zmiękcza, wygładza, nadaje połysk, działa okluzyjnie.

Calendula Officinatis (Pot Marigold) Oil- olej z nagietka lekarskiego. Zawiera w składzie karotenoidy i fitosterole. Działą okluzyjnie, nawilżająco, regenerująco, przeciwzapalnie i bakteriostatycznie.

Olus (Vegetable) Oil- olej roślinny, emolient, natłuszczający i okluzyjny

Tocopheryl Acetate- ester witaminy E. Ma silne działanie przeciwutleniające. Hamuje procesy starzenia skóry. Ma zdolność wudowywania się w lipidowe struktury naskórka dzięki czemu wzmacnia jego barierę i chroni przed ucieczką wody. Ponadto zapobiega stanom zapalnym i podrażnieniom. Wzmacnia naczynia i poprawia ukrwienie skóry

Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil- olej z nasion wiesiołka. Zawiera w składzie kwas gamma linolenowy, który doskonale działa na skórę. Nawilża, regeneruje, natłuszcza, stanowi doskonałą okluzję.

Lavendula Angustifolia (Lavender)Oil- eteryczny olejek lawendowy. Antyseptyczny, przeciwzapalny, relaksujący

Coumarin- związek organiczny z grupy laktonów, jego jedyną funkcją jest nadanie zapachu…suszonej trawy ;) Jego stężenie nie może przekraczać 0,001%. Aby Was za mocno nie wystraszyć napiszę, że występuje również w żywności

Pelargonium Graveolens (Geranium) Flower Oil-eteryczny olejek geraniowy pozyskiwany z pelargonii. Działa antyseptycznie, przeciwbakteryjnie i przeciwwirusowo. Ponadto ma właściwości pobudzające krążenie i uszczelniające naczynia krwionośne

Geraniol- składnik kompozycji zapachowych. Może uczulać wrażliwców.

Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil- eteryczny olejek rozmarynowy. Działą antyseptycznie i bakteriostatycznie, ponadto pobudza krążenie i uszczelnia naczynia krwionośne

Citral,Citronellol,Linalool- substancje zapachowe, potencjalne alergeny. Imitują zapach: cytryny; róży; konwalii

Citrus Auratium Dulcis (Orange) Peel Oil-eteryczny olejek neroli. Otrzymywany z kwiatów drzewa gorzkiej pomarańczy. Oczyszcza, regeneruje, ma działanie uszczelniające naczynia krwionośne

Melissa Officinalis (Balm Mint) Leaf Oil- eteryczny olejek melisowy. Działą antyseptycznie i nadaje zapach.

Phenoxyethanol- należy do grupy alkoholi i jest konserwantem. Dozwolony w ograniczonym stężeniu do 1,0%

Ethylhexyglycerin- konserwant pochodzenia naturalnego, humektant (nawilża)

BHA- organiczny konserwant i przeciwutlaniacz

Eucalyptus Globulus (Eucalyptus) Oil- eteryczny olejek eukaliptiusowy. Działa antyseptycznie, odkażająco, przeciwbakteryjnie, przeciwwirusowo i przeciwzapalnie.

Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil- eteryczny olejek grejpfrutowy. Działa tonizująco, bakteriostatycznie, pobudzająco krążenie i energetyzująco.

Limonene- składnik kompozycji zapachowej, potencjalny alergen, imituje zapach skórki cytryny

Moje wnioski po przeczytaniu składu: olejek może świetnie nawilżać i regenerować skórę z uszkodzoną warstwą rogową. Może jednak działać komedogennie na skórę o takich skłonnościach. Osoby bardzo wrażliwe i stosujące bezzapachowe kosmetyki również powinny uważać- w skłdzie występują potencjalne alergeny

evree rekonstruktor

Moja opinia po stosowaniu produktu: olejek stosuję na noc. Stopień wchłaniania średni. Pięknie natłuszcza skórę i nawilża ją. Jest gładka, miękka i dużo przyjemniejsza w dotyku. Olejek nie „zatkał moich porów”, ani nie uczulił mnie. Nie mam jednak skłonności do takich reakcji. Ma przyjemny zapach olejków eterycznych, które relaksują i sprawiają że stosowanie serum jest rytuałem. Doskonałym pomysłem producenta było dołączenie instrukcji jak wykonać masaż twarzy przy użyciu tego produktu. Strzał w dziesiątkę i jak najbardziej na PLUS! :) TUTAJ możecie zobaczyć jak wykonać masaż. Producent twierdzi że produkt można stosować jako serum, dodać kilka kropi do codziennego kremu, stosować jako maseczkę, bazę pod podkład, stosować do demakijażu oraz do masażu. Osobiście nie zgodzę się z tym, że nadaje się jako baza. To jednak produkt oleisty, w przypadku mojej cery nadaje się jedynie na noc. Osoby o bardzo suchej skórze zapewne mogą stosować go na dzień, ale nie sądzę by nadawał się także u nich pod makijaż. Opakowanie jak najbardziej na PLUS! Wygodna szklana fiolka z pipetką, którą można idealnie dozować produkt. Jak za taką cenę skład i opakowanie naprawdę zachwycające.

Serum kosztowało: ok. 30 zł,

Pojemność: 30ml

Dostępność: Rossmann, Hebe, Drogeria Natura, Super-Pharm, Drogeria Dayli

Więcej przeczytacie na stronie producenta: http://evree.eu/portfolio/essential-oils/

Ciekawa jestem swojego odkrycia- pod tym samym adresem w Warszawie firma Skinea-producent olejków ma również swoją siedzibę Princess Academy. Ciekawe czy obie firmy są powiązane? :)

P.S. to nie jest post sponsorowany ;)

Recenzja Foreo Luna Mini

 

Witajcie po przerwie! Dziś chciałabym przedstawić Wam moje małe cacuszko- Foreo Lunę Mini. Jest to soniczna szczoteczka do mycia twarzy. Wytwarza fale T-Sonic™ które pulsują 8000 razy na minutę wydobywając z porów skóry wszelkie zanieczyszczenia, usuwając martwe komórki naskórka, zalegający bród, łój i resztki makijażu. Dodatkowo drgania powodują delikatny masaż skóry, pobudzenie krążenia w obrębie twarzy i lepsze dotlenienie komórek skóry.

Początkowo byłam bardzo sceptyczna co do jej działania, jednak kolejne pozytywne recenzje i wiele przekonujących argumentów skłoniły mnie do jej zakupu.

Teraz ja przedstawię je Wam:

  • szczoteczka wykonana jest z delikatnego silikonu dzięki czemu jest higieniczna w użyciu i łatwa w czyszczeniu
  • posiada drobne silikonowe wypustki które podczas drgań nie tylko czyszczą ale i przyjemnie masują skórę
  • Luna jest bardzo lekka, ja mam wersję Mini która waży dokładnie 73g (sprawdziłam na kuchennej wadze ;) ponadto jest bardzo poręczna i mieści się do każdej mojej kosmetyczki
  • jest w 100% wodoodporna, ładnie pływa w wannie i nic jej się nie dzieje
  • ładuje się ją bardzo, bardzo rzadko- po jednym naładowaniu można użyć ją ok. 300 razy co daje ok 5 miesięcy użytkowania!
  • cały codzienny rytuał oczyszczania zajmuje 60 sekund po upływie tego czasu Luna drga specyficznie i świeci jej przezroczysta podstawka
  • co 15 sekund szczoteczka w charakterystyczny sposób pulsuje dając znać by zmienić okolicę oczyszczaną- np. z policzka na czoło
  • wyłącza się się sama po 3 minutach, energooszczędna ;)
  • posiada ładowarkę z portem USB więc można ładować ją od komputera!
  • nie posiada drogich, zmiennych głowic jak np. Clarsonic
  • producent daje 2 letnią gwarancję, oraz po rejestracji urządzenia 10 letnią gwarancję na -50% na zakup nowej Luny
  • posiada 2 rodzaje drgań- mocniejsze i słabsze. Osobiście mocniejsze stosuję do demakijażu, a słabsze do masażu.
  • nadaje się do użytku przez osoby z wrażliwą skórą
  • istnieje w kilku wariantach kolorystycznych
  • A TERAZ NAJWAŻNIEJSZE: od kiedy zaczęłam ją stosować moje rozszerzone pory na nosie i policzkach zwęziły się i oczyściły! Skóra stała się niesamowicie gładka, promienna i nie wyskakują mi żadne nieprzyjemne niespodzianki

Jeśli potrzebujecie więcej informacji zapraszam do obejrzenia filmu:

 

Luna_1

Luna_2

Luna_3

Luna_4

Recenzja Vagisil

Dzisiejsza recenzja dotyczy płynu do higieny intymnej o zbalansowanym pH Vagisil, który otrzymałam do testów jakiś czas temu. Zanim jednak zacznę od recenzji chciałabym Wam napisać kilka słów o tym dlaczego warto stosować płyny do higieny intymnej zamiast zwykłego mydła. Otóż zwykłe mydło nie ważne czy w żelu, kostce czy płynie ma pH zasadowe, oscylujące w granicach 7-10, podczas gdy naturalne pH okolic intymnych jest lekko kwaśny 3,5-4,5 (wynika to z naturalnej ochrony organizmu przed czynnikami chorobotwórczymi). Stąd też wynika konieczność stosowania produktu jak najbardziej zbliżonego poziomem pH do okolic intymnych unikając w ten sposób niszczenia naturalnej bariery ochronnej organizmu.

Produkt który otrzymałam do testów spisał się naprawdę dobrze. Jeśli chcecie dowiedzieć się dlaczego, zapraszam do lektury poniżej :)

Produkt oceniała w kilku kategoriach: działania, składu, konsystencji, opakowania i zapachu.

20141017_162629

 

Działanie

Produkt spełniał swoją rolę czyli oczyszczał nie podrażniając i nie wysuszając przy tym skóry. Przez cały czas jego stosowania czułam się komfortowo. Produkt doskonale sprawdził się także przy skórze podrażnionej depilacją. Nie wywołał żadnego uczucia świądu czy bolesności na wyraźnie podrażnionej przez depilację skórze. Nie wywołał u mnie żadnej reakcji alergicznej co miało już miejsce w przypadku innych produktów. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jest to dla mnie odpowiedni produkt do codziennego stosowania. Znalazłam dla Vagisilu jeszcze inne zastosowanie, ale o tym już za chwilę :)

Kilka słów od producenta:

 

20141017_162638

 

Skład produktu20141017_162646

 

Znajdziemy tu kilka naprawdę fajnych składników jak np. Lactitol który jest naturalnym prebiotykiem czyli substancją, która stymuluje naturalną florę bakteryjną organizmu. Powodując jej namnażanie skóra jest naturalnie chroniona, ponadto prebiotyk działa selektywnie hamując rozwój bakterii chorobotwórczych. Można powiedzieć, że utrzymuje naturalną równowagę flory bakteryjnej okolic intymnych. Kolejnym świetnym składnikiem jest wyciąg z aloesu który doskonale nawilża skórę i tworzy delikatny film na powierzchni skóry. O aloesie pisałam także TUTAJ. W składzie znajdziemy także ekstrakt z nagietka który działa przeciwzapalnie, bakteriostatycznie, ściągająco, ponadto regeneruje skórę i nawilża ją. Kolejny w składzie jest ekstrakt z rumianka pospolitego który sprawdza się idealnie w pielęgnacji skóry delikatnej i wrażliwej. Działa przeciwzapalnie i łagodząco.

Opakowanie

Produkt umieszczony jest w wygodnej butelce z miękkiego plastiku. Wieczko jest klasyczne, łatwo otwierane jednak nie na tyle by produkt zamknięty w kosmetyczce miał okazję się rozlać. Ja jednak zdecydowanie preferuje produkty z pompką. Zaletą opakowania jest to że plastik na zawiasach wieczka jest na tyle trwały, że nawet ciągłe otwieranie i zamykanie nic nie naruszyło i wieczko nie urwało się. Produkt łatwo wychodzi z opakowania ponieważ butelka jest miękka i można ją swobodnie ścisnąć.

Pojemność mojego żelu to 250ml, cena ok. 10-15zł.

Ponadto ogromną sympatią darzę logo produktu. Jest proste, ale od razu wiadomo o co chodzi i jakiej części ciała dotyczy :)

20141017_162715

 

Konsystencja

Produkt jest bezbarwny o konsystencji płynnego żelu. Łatwo rozprowadza się po skórze i słabo się pieni co ja uważam za jego ogromną zaletę. Łatwo się zmywa. Przyjemy w użyciu.

20141017_162742

 

Zapach

To chyba najprzyjemniejsza część dzisiejszej recenzji. Produkt pięknie pachnie. Jest to jednak bardzo delikatna i subtelna nuta…jabłka! Kojarzy mi się z wakacjami i zapachem skórki zielonego jabłuszka. Jest to bardzo przyjemny i świeży zapach.

we_dwoje_1_14676źródło zdjęcia:polki.pl

 

 

Zakupy z Ratomką- Rossmann

Zabieram Was dziś ze mną na zakupy. Odwiedzając Rossmanna pomyślałam, że chciałabym się z Wami podzielić tym co uważam za fajne, warte kupna. Są to rzeczy, które testowałam, często używam, lubię do nich wracać czy też takie których nie znam, ale chętnie bym wypróbowała. No to zaczynamy:

20140902_095013

Seria kosmetyków do twarzy Alterra. Tania i dobra. Na zdjęciu widać krem na noc do twarzy, emulsję do demakijażu z granatem, olejek do twarzy z granatem, chusteczki aloesowe do demakijażu, serum z orchideą i krem BB. Nie wszystkie produkty z tych na półce testowałam, ale wielokrotnie sięgałam po kosmetyki Alterry do twarzy i za każdym razem byłam zadowolona. W tej cenie nie zawsze można uświadczyć tak dobrego produktu.

20140902_095139

Maseczki Ziai chyba nie trzeba przedstawiać. Ich cena, tym bardziej w promocji zachęca. Bardzo je lubię, szczególnie maseczkę oczyszczającą i antystresową. Skóra po nich jest gładka i przyjemna. Nie działają może spektakularnie czy długotrwale, ale świetnie sprawdzają się w zwykłej pielęgnacji skóry.

20140902_095059

Kolejnym produktem jest nowość, która pojawiła się w Rossmannie. To jeden z tych kosmetyków, który chętnie bym wypróbowała. Jest to olejek do twarzy, po zdjęciu widać, że znajduje się w wygodnym opakowaniu z kroplomierzem. Lubię takie produkty, bo mam pewność, że ich stosowanie jest higieniczne. Przyjrzałam się składowi INCI i jest naprawdę dobry. Niestety nie zrobiłam mu zdjęcia, a w internecie nie mogę na razie odnaleźć składu…jeśli tylko się pojawi na pewno go wrzucę.

20140902_095252

Masła do ciała Bielendy można spotkać u mnie w domu bardzo często. Świetnie nawilżają skórę, jest po nich gładka, miękka i ładnie pachnie. Tych, które widzicie na zdjęciu jeszcze nie testowałam. Jestem przywiązana do masła z awokado (żółte opakowanie) i z olejkiem arganowym (czerwone), ale te chętnie wypróbuję w najbliższym czasie. Szczególnie kusi mnie „kakao i orzech laskowy” idealnie na jesień :)
Mus do ciała z Tutti Frutti Farmony pewnie nie trzeba nikomu przedstawiać. Musy mają bardzo intensywne zapachy (z czasem dość męczące) i klasyczne działanie masła do ciała. Gdybym miała wybierać jedno z nich pokusiłabym się o „Figę i daktyle” lub „Karmel i cynamon”. Na wakacje zaś chętnie zabrałabym ze sobą „Melon i arbuz” (nie ma ich na zdjęciu).
Kusi mnie także olejek do kąpieli opalizujący „Karmel i cynamon” (jego też niestety nie ma na zdjęciu, zainteresowanych odsyłam na stronę producenta: KLIK . Już czuję jak będzie pachnieć cała łazienka ;)

20140902_095318

Nie poprzestając na balsamach do ciała- kremy do ciała Isany. Tanie, dobre i kropka. Wielkie słoiczki produktu, które tak powoli się kończą, szybkie wchłanianie, skóra nawilżona i przyjemna w dotyku, dyskretne przyjemne zapachy. To tylko kilka z zalet tego kosmetyku. Na zdjęciu krem kakaowy z masłem shea, granat z figą i oliwkowy.

20140902_095322

Olejki do ciała i masażu które uwielbiam. Piękny skład kilku olei naturalnych. Olejki idealnie sprawdzają się do twarzy ciała i włosów. Teraz występują w nowej wersji- z pompką co znacznie ułatwia aplikację kosmetyku. Mój ulubieniec to antycellulitowy olejek pomarańczowy. Stosuje go najczęściej w peelingu kawowym. Przepis na jego wykonanie możecie znaleźć TUTAJ. Olejki aktualnie są w promocji.

20140902_095429

Wody perfumowane (Eau de Parfume) Helene D’Arcy często czuję u koleżanek. Nigdy sama ich nie posiadałam. Kuszą mnie, bo zapachy są naprawdę ładne. Szczególnie woda o nazwie Augabe pachnie bardzo przyjemnie. Ich niska cena, dodatkowo w promocji zachęca. Niestety uwielbiam trwałe zapachy, a te do takich specjalnie nie należą. Ten zakup planuję odłożyć na kolejne lato, wtedy lubię używać lekkich, przyjemnych wód perfumowanych i toaletowych.

20140902_095449

Produktów dla mam i przyszłych mam nie trzeba stosować jedynie w ciąży! Są to świetnie odżywcze i uelastyczniające kosmetyki zapobiegające m.in. rozstępom. Prewencji nigdy nie za wiele ;) Bardzo lubię produkty Babydream (notabene serie dziecięce też). Nie ukrywam, że coraz bardziej ciekawi mnie linia Tołpa Dermo Body Mum. Jeśli testowałyście drogie Czytelniczki to dajcie koniecznie znać.

20140902_095507

Seria Babydream dla dzieci to emulsje do kąpieli, kremu, żele do mycia i szampony. Pomimo dość mdłego i „dziecięcego” zapachu to świetne kosmetyki o bardzo delikatnym składzie. Polecam szczególnie wrażliwcom i początkującym włosomaniaczkom (szampon jest naprawdę świetny)

Mam nadzieję że mój post Wam się przyda i któryś z kosmetyków wybranych przeze mnie przypadł Wam do gustu. Liczę na Wasze komentarze!

1 2 3 7