Archive of ‘recenzje’ category

Podrażnienia przy goleniu

Ktoś z Was w komentarzu poprosił mnie, żebym napisała o sposobach zwalczania podrażnień po goleniu. Dotyczą one ogromnej ilości kobiet i mężczyzn. Przyczyn może być wiele. Przede wszystkim stosowanie JEDNORAZOWYCH maszynek, jako WIELORAZOWYCH. Jeśli wiecie, że wasza skóra jest bardzo wrażliwa powinniście poświęcać temu szczególną uwagę. Pozwoli to uniknąć stanów zapalnych wywołanych zakażeniem bakteriami osiedlającymi się na ostrzach. Poza tym ostrze z czasem staje się tępawe, co powoduje ścieranie i podrażnienia naskórka.


Ważne jest także by po takiej depilacji ZDEZYNFEKOWAĆ skórę. Nie mogą to być jednak kosmetyki na bazie ALKOHOLU, które powodują silne WYSUSZENIE naskórka. Uwidacznia się w postaci zaczerwienienia. Można zastosować np olejek z drzewa herbacianego, który znany jest ze swoich antyseptycznych właściwości czy octet jabłkowy. Kolejną przyczyną jest niestosowanie pianek i żeli ułatwiających depilację. Kosmetyki te mają przede wszystkim CHRONIĆ SKÓRĘ PRZED USZKODZENIAMI o czym często się zapomina. Pomóc może także ciepła kąpiel przed depilacją, która powoduje zmiękczenie zarówno skóry, jak i włosków. Właściwości kojące ma też…kompres ze kwaśnej śmietany i żel z wyciągiem z aloesu (sic!).


Ogromnym problemem wielu osób są także wrastające włoski. Skąd się biorą? A no właśnie ze źle wykonanej depilacji. Jeżeli włosy nie zostaną wyrwane z cebulką tylko URWANE poniżej warstwy rogowej, mogą zmienić kierunek wzrostu i zacząć wrastać w naskórek. Dlatego tak ważne jest by dzień przed depilacją zrobić peeling. Polecam kawowy! Przepis macie TUTAJ. Lub też przy pomocy szorstkiej gąbki czy rękawicy. Codziennie należy nawilżać skórę stosując balsamy. Moim osobistym hitem jest Balsam po depilacji SENSUAL Joanna. Stosuję go zawsze po depilacji i dzięki niemu po raz pierwszy pozbyłam się podrażnień i wrastających włosków! Dobrą metodą przy drobnych krwawieniach jest przetarcie skóry wyciągiem z oczaru wirginijskiego, który obkurcza naczynia zapobiegając krwawieniom. Ważne jest także, by nie depilować się tuż przed opalaniem i po depilacji nie robić gorących kąpieli. To tyle w temacie. Jeśli macie jakieś pytania śmiało piszcie w komentarzach!


PODPIS

Perfumomaniactwo

Tak…jestem perfumomaniaczką, pora powiedzieć o tym otwarcie. Zakochuję się w jakimś zapachu i potrafi za mną chodzić latami. Moim najważniejszym zmysłem jest węch. Rozpoznaję tak ludzi, wywołuję dawne wspomnienia, zapachy potrafią mnie straszyć, dawać poczucie bezpieczeństwa. Gdy byłam mała i zostawałam na noc u babci, psikałam mamy perfumami swojego pluszaka by czuć jej obecność. Wakacje kojarzą mi się z zapachem rozgrzanej ziemi, trawy i wilgoci. Najbardziej uspokaja mnie zapach słomy i końskiej grzywy. Najpiękniejszy zapach oczywiście ma mój ukochany:) ale to już inny rodzaj zapachu niż taki o którym chcę wam opowiedzieć. A zatem Panie i Panowie: przedstawiam wam moją kolekcję. Pierwsze Moschino to moje najukochańsze perfumy, nie będę wam ich opisywać, zacytuję wam zaś KWC forum wizaż
„Ten stworzony w 2001 roku zapach uwiecznia frywolne motto Moschino Cheap and Chic, jest hołdem oddanym dowcipowi, wolności i poczuciu humoru. Wszak gwiazdą Cheap and Chic jest Olive Oyl, nieco niezgrabna, acz urocza przyjaciółka Popeye’a, marynarzyka z kreskówek.
L’eau Cheap and Chic, zapach jednocześnie zabawny i elegancki, inspirowany jest stylem Moschino, w którego świecie zdaje się obowiązywać tylko jedna zasada: nikogo nie brać na poważnie, włącznie z sobą samym. Ta promienna kompozycja owiewa nas zapachami kwiatowego bukietu złożonego z lilii arum, majowej róży i frezji, podkreślonymi wywołującym falę świeżości i radości, aromatycznym, owocowym akordem składającym się z pomarańczy, agrestu i anyżu. Całość jest otoczona przez zmysłowe trio nut końcowych: heliotropu, szarej ambry i wetiweru. Flakon przypomina kształtem chudą sylwetkę Olive, ubraną w zieleń i pomarańcz.”


Pure Poison Elixir Dior to mój kolejny ulubieniec, na mojej skórze nie pachnie niestety tak pięknie jak na skórze Gosi dzięki której pokochałam te perfumy i zapragnęłam je mieć. Kojarzą mi się z klasą maturalną i przygotowaniami do Studniówki Nuty zapachowe: pomarańcza, bergamotka, zielona mandarynka,wodna gardenia, jaśminowiec, amba, drzewo sandałowe, kakao, ambra, jaśmin.


L’orem pachnie moja mama,pokochałam go całym sercem i też zapragnęłam mieć, tego zapachu nie da się do niczego przyrównać, jest po prostu niezwykły i inny niż wszystkie, jego nuty zapachowe to: Bambus, Cedr, Grejpfrut, Irys, Liczi, Magnolia, Mandarynka, Pieprz,Piżmo, Porzeczka, Róża



Lolita Lempicka to słodki, dziewczęcy zapach, kiedy ich użyję mam na sobie cały dzień Malinową Mambę!
nuta głowy: lukrecja, bluszcz, anyż gwiaździsty z dodatkiem orientalnych nut kwiatowych
nuta serca: fiołek, irys, wiśnia amarena
nuta bazy: wanilia, pralinka, bób tonka, wetiweria, piżmo, paczula.


Guerlain Aqua Allegoria Herba Fresca, to bardzo świeży cytrusowy zapach, który używam w upały, do letnich zwiewnych sukienek, i na imprezach na Helu ;)
Nuta głowy: świeże, roślinne nuty, cytryna
Nuta serca: zielona herbata, mięta
Nuta bazowa: cyklamen, konwalia



Prada Infusion de Tubereuse są słodkie ale i stanowcze, lubię nimi pachnieć gdy idę na jakieś oficjalne spotkanie lub mam egzamin
nuta głowy: czerwona pomarańcza, olejek z liści drzewa gorzkiej pomarańczy
nuta serca: tuberoza, nuty owocowe
nuta bazy: cynamon, nuty drzewne, piżmo


Kenzo, Flower by Kenzo to perfumy na wieczór w mieście, jest to wyrafinowamy, kwiatowo-pudrowy zapach, pozostaje w głowie i nozdrzach na długo.
nuta głowy- głóg i czarna porzeczka, bazy-wanilia, białe piżmo, opoponax, żywica i
nuta serca- bługarska róża, jaśmin, fiołek.


DUNE Christiana Diora był niespodziewanym prezentem od nieznajomej :) Zapach lekko mdły, ale w połączeniu z ciałem staje się drugą skórą. Kojarzy mi się z rozgrzanym piaskiem na plaży.
Ambra, Bergamotka, Bób, Frezja, Jaśmin, Piżmo, Róża, Wanilia, Mandarynka, Porzeczka, Paczula, Lilia, Piwonia, Ylang-Ylang, Sandałowiec


I moje dwa ulubieńce z FM‚u. Jestem przedstawicielką tej firmy, więc testuję wszystko po kolei ;) Pierwszy to nr 101, drugi to nr 23


Cacharel Lou Lou to nie moje perfumy, mam tylko flakon, należały do mojej prababci. Flakon od 20 lat jest pusty, a po otwarciu nadal pachnie! Zacytuję ponownie forum wizaż KWC:
„Zmysłowy, orientalno-kwiatowy zapach z 1987 roku, stworzony przez Jeana Guicharda.”
nuty głowy: bergamotka, czarna porzeczka, zielone liście, nagietek, mandarynka.
nuty serca: jaśmin, heliotrop, mimoza, gardenia, ylang-ylang
nuty bazy: wanilia, żywica, irys, piżmo, drewno sandałowe, bób.
Występuje w dwóch rodzajach flakoników – teraz chyba tylko do dostania w tym, który jest na zdjęciu, ale jest też flakonik w kształcie butelki Alchimie Rochas, ze spiczastym czerwonym korkiem.


PODPIS

O kremie BB Mashroom SkinFood

Kremy BB są bardzo popularne w Azji, łączą w sobie cechy podkładu i kremu wybitnie pielęgnującego. Od dawna przymierzałam się do jednego z tych kremów, szczególnie po tylu pozytywnych recenzjach na różnych blogach, niestety cena skutecznie mnie odstraszała. Na szczęście trafiłam do internetowego sklepu Asian Store gdzie można kupić niedrogo próbki różnych azjatyckich kosmetyków. Ja zdecydowałam się na krem SkinFood Mashroom. Przybył do mnie w takim oto pojemniczku:



Krem ma dość płynną konsystencję i troszkę porozlewał się przy otwarciu słoiczka, dzięki temu jednak aplikacja jest łatwiejsza. Ma piękny zapach! Zupełnie nie pachnie grzybami, mnie ten zapach kojarzy się z granatem, jest wspaniały. Muszę przyznać ze idealnie stapia się ze skórą- zamówiłam kolor #1 a powinnam #2 ale i tak okazał się dobry. Krem nie ściera się i nie wałkuje jak często w przypadku kremów tonujących. Niestety ma baardzo słabe krycie, wyrównuje jedynie delikatnie koloryt całej twarzy. Worki pod oczami jak były tak zostały, co mój delikatnie kryjący podkład jednak umiał ukryć. Zupełnie nie matuje skóry- o czym wiedziałam już zanim go zakupiłam. Azjaci hołdują promiennej cerze, nie tak jak Europejczycy- idealnie matowej, więcej na ten temat możecie przeczytać TUTAJ. Niestety moja cera postanowiła że będzie jeszcze bardziej „promienna” i po ok 1,5 h mój nos po prostu niemiłosiernie się świecił, wręcz błyszczał. nałożyłam puder ryżowy, pół godziny i to samo.
Cieszę się że nie zakupiłam całego opakowania, uważam że nie do końca jest wart swojej ceny. Równie dobrze sprawdza mi się krem tonujący z Alterry za 9,99zł… Ma piękny zapach, jest wydajny. Idealny dla osób z idealną cerą wymagającą jedynie wyrównania koloru skóry. A teraz fotorelacja:






PODPIS

Recenzja zbiorcza kosmetyków Ziai


Kochani! Jestem ogromną fanką kosmetyków firmy Ziaja, a moja kolekcja wciąż się powiększa, co możecie zauważyć na powyższym zdjęciu. Od razu uprzedzam że post ten nie jest sponsorowany.
Kosmetyki Ziai uwielbiam je przede wszystkim dlatego, że są bardzo skuteczne (w większości przypadków), niezwykle wydajne, tanie, Polskie, a każdy produkt ma piękny zapach. Także wygląd opakowań bardzo mi odpowiada- taki poręczny, i estetyczny. Zapraszam do czytania.

Zacznę od anty-perspirantu SENSITIV i BLOKER. Obydwa zapakowane w lekkie plastikowe opakowanie- 60ml, wygodną zakrętkę i dużą kulkę, która swobodnie się kręci i dzięki swojej wielkości przylega do dużej powierzchni skóry. To tyle jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny. Anty-perspirant Sensitiv to mój numer jeden- działa tak jak należy, a przy tym nie wysusza skóry co jest dla mnie bardzo istotne, a także nie pozostawia plam na ubraniu. Anty-perspirant Bloker niestety mnie uczulił :( ma mocniejsze działanie niż Sensitive, ale niestety nie nadaje się dla mojej skóry- swędziała okrutnie. Ale jak wiadomo alergia i wrażliwość to cechy indywidualne- dlatego proszę się nie zrażać. Produkty nie zawierają konserwantów, parabenów, alkoholu i barwników.
Następnym produktem jest mydło pod prysznic BLUBEL, na zdjęciu powyżej widać: Jabłko i agrest, Bąbelkowa Cola, Energia Pomarańczy, Żurawina i poziomka. Muszę przyznać że Coli jeszcze nie próbowałam, ale za to testowałam Sopot SPA, którego nie ma na zdjęciu. .Opakowania są duże- 500 ml, wygodne, choć przez swoją wielkość i kształt zdarza mi się wypuścić je z ręki. Wszystkie mydła spełniają swoją funkcję naprawdę świetne. Dokładnie oczyszczają skórę, nie pozostawiając jej przesuszoną, a zapach- szczególnie w przypadku pomarańczy, utrzymuje się jeszcze przez kilka godzin po kąpieli. Uwielbiam kiedy cała moja łazienka pachnie np. poziomkowo po kąpieli w mydłach Ziai. Sopot SPA i Jabłko&Agrest są zapachem bardzo zbliżone (przynajmniej w moim odczuciu) Polecam!
Kolejnym produktem jest mój HIT, a mianowicie Maść Oliwkowa Naturalny Opatrunek Regeneracyjny. Stosuję ją dosłownie non stop – do ust (szczególnie) nawilża je, chroni przed zimnem, są one cały czas natłuszczone i delikatne w dotyku. Na łokcie i wszelkie wysuszone fragmenty mojej skóry- co tu dużo mówić po prostu przestały być suche! ;) Jest przezroczysta, konsystencji gęstej maści, zamknięta w wygodnej i sterylnej tubce jest mała i mieści się do torebki a nawet kieszeni:) Jej skład to same ukochane przeze mnie oleje- z oliwek, bawełniany, makadamia, canola, a także skwalan, który jest naturalnym składnikiem ochronnym warstw lipidowych skóry. Nic dodać nic ująć!;) Cena: ok 6 zł
Odżywka do włosów w spray’u Intensywna Odbudowa Ceramidy to chyba jedyny jak na razie produkt Ziaji na którym się zawiodłam. Nie dość, że nie zrobił nic to jeszcze po spryskaniu nim włosów stawały się one sztywne jak drut, nieprzyjemne w dotyku i matowe. Nigdy się z czymś takim nie spotkałam. Potwierdza to także moja Mama, która ma drugą odżywkę z tej serii- Intensywne Wygładzenie. I moja przyjaciółka także twierdzi że po tej odżywce puszyły jej się włosy. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło- opakowanie btw bardzo wygodne, przydało mi się do mojego aloesowego spray’u który jest fantastyczny (ale o tym innym razem).
Odżywka bez spłukiwania Intensywna Świeżość Mięta ma wspaniały zapach i daje na głowie niesamowite uczucie chłodu. Ja stosuję ją jako odżywkę do spłukiwania i jestem z niej całkiem zadowolona. Nie widzę spektakularnych efektów, ale na pewno nie szkodzi. Polecam fanom świeżych, miętowych zapachów. Cena ok. 8zł
Ogórki- bo tak nazywam zestaw mleczko, tonik i peeling. Mają cudny zapach, taki świeży, a jednocześnie nie jest on agresywny. Bardzo dobrze spełnia swoje zadanie- zmywa makijaż i tonizuje skórę. Mleczko ma lekko płynną (jak na mleczko) konsystencję. Martwi mnie trochę Parrafinum Liquidum na drugim miejscu, może być komedogenne… Tonik ma w składzie d-phantenol łagodzący podrażnienia, jest bezalkoholowy.(Przyznam szczerze że po odkryciu płynu micelarnego Sopot SPA zupełnie zrezygnowałam z toniku.) Peeling w kremie, ma (tak jak mleczko i tonik) bardzo przyjemny zapach i całkiem grube ziarenka. Generalnie dobrze robi to, co należy- ściera martwe komórki naskórka, a  przy tym pozostawia skórę natłuszczoną.
Następnym produktem z Ziai w którym się zakochałam jest płyn micelarny Sopot Spa. Kiedy użyłam go pierwszy raz porzuciłam na zawsze toniki. Moja skóra przestaje być ściągnięta,daje mi niesamowite uczucie ulgi na twarzy! Tak ulga to chyba najlepsze określenie. Jest bezzapachowy, w wygodnej buteleczce. Płyn podróżuje ze mną wszędzie i nie zdarzyło się jeszcze by cokolwiek się wylało, ma zdecydowanie dobre zamknięcie jak chyba wszystkie produkty. Cena ok 8zł

Peeling malina i imbir dostałam gratis w aptece przy jakimś większym zakupie. Od tej pory oszczędzam go jak się tylko da bo jest rewelacyjny! Pachnie mambą truskawkową w czystej postaci! Po jego użyciu cała skóra pachnie prze długi czas. Ziarenkami peelingującymi są bardzo dobrze rozdrobnione muszelki. Do mojej skóry jest idealny, ponieważ nie znoszę peelingów gruboziarnistych.
Maseczka z glinką zieloną NUNO ma fantastyczny zapach i jest dobrą alternatywą dla maseczek gabinetowych. Glinka zielona ma jak wiadomo wspaniałe właściwości. Jest składnikiem minerałów i pierwiastków niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu- działanie odżywcze dla skóry. Ma także właściwości antybakteryjne,ściągające pory, absorpcyjne, ale także przyspiesza procesy gojenia. Ma najsilniejsze działanie ze wszystkich glinek, dlatego bardzo ją lubię w maseczkach. Stosowana przy cerach tłustych i łojotokowych. Faktycznie matowi skórę i ściąga pory tak jak obiecał producent, przy tym jest wygodna w aplikacji. Wąskie i szerokie opakowanie, wygodne do ręki, aplikacja polega na ściśnięciu opakowania z grubego plastiku(?) produkt nie rozlewa się po palcach, co przy maseczkach ma dla mnie duże znaczenie. Cena ok 8zł
Żel do higieny intymnej z kwasem hialuronowym jest najlepszy z najlepszych i nie będę się tu rozwodzić. To chyba moje 10 opakowanie, ma idealne pH dla mojej skóry. Myślę że wybór żelu do higieny intymnej to kwestia wyjątkowo indywidualna ale u mnie sprawdził się wyśmienicie, a próbowałam wielu.
Oliwki w żelu do masażu to nowość wśród produktów Ziai.Są tak świetne, że moi rodzice wykorzystują je w gabinecie. Nadają się zarówno do masażu ciała jak i twarzy (tu należy pamiętać o zmyciu bezpośrednio po masażu twarzy, gdyż mają w składzie Parafinę) Są przede wszystkim niezwykle ekonomiczne- niewielka ilość żelu szybko rozpuszcza się pod wpływem ciepła skóry i daje bardzo dobry poślizg, no i ten zapach! Fioletowa-moja ulubiona, relaksacyjna pachnie mi Euphorią Calvina Kleina. Stosuję ją do masażu twarzy, czerwona- rozgrzewająca z dodatkiem ostrej papryczki używa mój tata przy masażu leczniczym pleców, niebieska- ujędrniająca do masażu całego ciała pachnie serią Sopot SPA. Opakowanie nie należy do najwygodniejszych. Zdecydowanie wolę tłuste produkty w tubkach. Cena ok 15 zł
A teraz recenzja ULGI czyli płynu micelarnego i kremowego olejku myjącego. Recenzja pisana przez moją mamę, gdyż to ona stosuje tą linię. Pragnę zaznaczyć że ma skórę niezwykle wymagającą, z lekko rozszerzonymi naczynkami i wielką wrażliwością na wszystkie nowości.
Olejek myjący: Wrażenie ogólne dobre,konsystencja gęstego mleczka,zapach przyjemny choć nieco apteczny,opakowanie estetyczne,działanie silnie oczyszczające przy braku podrażnienia skóry.Godne polecenia
Płyn micelarny: Wrażenie ogólne bardzo dobre,płyn o zapachu bardzo delikatnym,typowe opakowanie, działanie delikatnie odświeżające,lekko napinające,polecam.
Mama testowała także maskę do włosów (z tej samej serii co spray) i dwufazowy płyn do demakijażu oczu.
Maska do włosów: Niezadowalający produkt,konsystencja gęstego budyniu,zapach owocowy,estetyczne opakowanie,działanie beznadziejne-w przypadku moich lekko kręconych włosów zamienia loki w siano. Nie polecam.


PODPIS

1 5 6 7