Styczeń 2013 archive

O zwalczaniu cellulitu

Dziś będzie troszkę o zmorze każdej z nas- cellulicie

Czym jest ten cellulit?

Są to włóknisto -obrzękowe zmiany w obrębie tkanki tłuszczowej podskórnej. Zmiany te, polegają na powiększeniu i nieprawidłowym rozmieszczeniu przerośniętych komórek tłuszczowych, metabolitów i wody. Cellulit dotyczy głównie kobiet, ale nie tylko. Często mylony z cellulitisem, który jest zapaleniem tkanki łącznej wywołanym przez infekcję bakteryjną. Swoim wyglądem przypomina powierzchnię skórki pomarańczowej, dlatego też jest tak nazywany, inna- bardziej medyczna nazwa to lipodystrofia. Cellulit pojawia się w okolicach ud, pośladków, brzucha. To właśnie tam znajdują się największe skupiska komórek tłuszczowych. Przyczyny powstania cellulitu nie są do końca jasne. Jedną z nich są uwarunkowania genetyczne- typ budowy ciała który odziedziczyliśmy. Dziedziczymy skłonność nie sam cellulit! Także równowaga pomiędzy hormonami- estrogenami, a progesteronem. Często przyczyną jest krążenie krwi- nie zabiera metabolitów, które odkładają się pod skórą. No i oczywiście nasza dieta, ruch i ubiór jaki nosimy (nie może być za obcisły, by nie ograniczał przepływu krwi).

Czy da się zwalczyć cellulit?

Musimy pogodzić się z faktem, że nigdy nie uda nam się całkowicie pozbyć cellulitu, ale można go w bardzo dużym stopniu zredukować. Walka ta nie będzie łatwa, będzie żmudna, ale efekty zazwyczaj są zadowalające.
Na walkę tą składa się wiele czynników. Po pierwsze- zmiana diety na bogatą w warzywa i ubogą w tłuszcze. Po drugie ruch- bieganie, pływanie, tenis czy zajęcia fitness, które mają za zadanie wysmuklić sylwetkę. Nie obejdzie się także bez masażu miejsc dotkniętych cellulitem czy to w zaciszu domowym odpowiednią szczotką, czy masażerem Jednak najlepsze efekty przynoszą masaże antycellulitowe w gabinecie, czy masaż podciśnieniowy, połączone z np. zabiegiem z ultradźwiękami i ampułką antycellulitową czy body wrappingiem (kompresy). Bardzo dużą rolę odgrywa spożywanie CO NAJMNIEJ 1,5 l wody, nie należy także kąpać się w gorącej wodzie czy nadmiernie opalać. Powinno się stosować peelingi (do tego jeszcze powrócę) i balsamy zwalczające skórkę pomarańczową. Efektów możemy spodziewać się po kilku miesiącach (mówiłam- łatwo nie będzie :P ) Kupując kosmetyki antycellulitowe należy zwrócić uwagę na składniki w nich zawarte. Ważne jest by w składzie znajdowały się substancje rozkładające tłuszcz, hamujące nadmierną przemianę materii, pobudzające syntezę kolagenu, uszczelniające naczynia, poprawiające krążenie limfy, działające regeneracyjnie i przeciwzapalnie i eliminujące nadmiar wody z organizmu. Są to: algi, arnika górska, miłorząb japoński, bluszcz pospolity,nostrzyk żółty, czarny bez(kwiaty), ostrokrzew, kofeina, retinol, koenzym A, L-karnityna, flawonoidy, saponiny, olejki eteryczne (geraniowy,rozmarynowy, bazyliowy i korzenne).
To by było tak w skrócie :D konkretne zabiegi gabinetowe opiszę w innym poście, a dziś chciałabym pokazać wam peeling antycellulitowy jaki sama sobie robię. Przepis znany na wizażu i wielu blogach, ja przypomniałam sobie o nim dzięki mojej przyjaciółce- dzięki Rożku!
Peeling dzięki olejkowi pozostawia skórę delikatnie natłuszczoną, jego zapach dzięki połączeniu kawy,pomarańczy i cynamonu kojarzy mi się ze świętami Bożego Narodzenia. Można wykonać nim doskonały masaż- pobudzi krążenie, natłuści, zedrze martwy naskórek, ale przede wszystkim dzięki zawartej kofeinie będzie działał na komórki tłuszczowe.


Potrzebujemy:



  • fusów od kawy
  • dowolnego olejku (ja spotęgowałam działanie pomarańczowym olejkiem antycellulitowym Alterry)
  • cukru (najlepiej gruboziarnisty może być biały lub brązowy)
  • cynamonu (daje piękny zapach a dodatkowo pobudza krążenie)




Instrukcja fotograficzna krok po kroku:








Co do balsamów do ciała mogę polecić Eveline Slim Extreme Serum 3D Spa KLIK!
Słyszałam także pozytywne opinie o całej serii Ziaji Rebuild, a szczególnie o serum drenującym KLIK!




PODPIS

O kremie BB Mashroom SkinFood

Kremy BB są bardzo popularne w Azji, łączą w sobie cechy podkładu i kremu wybitnie pielęgnującego. Od dawna przymierzałam się do jednego z tych kremów, szczególnie po tylu pozytywnych recenzjach na różnych blogach, niestety cena skutecznie mnie odstraszała. Na szczęście trafiłam do internetowego sklepu Asian Store gdzie można kupić niedrogo próbki różnych azjatyckich kosmetyków. Ja zdecydowałam się na krem SkinFood Mashroom. Przybył do mnie w takim oto pojemniczku:



Krem ma dość płynną konsystencję i troszkę porozlewał się przy otwarciu słoiczka, dzięki temu jednak aplikacja jest łatwiejsza. Ma piękny zapach! Zupełnie nie pachnie grzybami, mnie ten zapach kojarzy się z granatem, jest wspaniały. Muszę przyznać ze idealnie stapia się ze skórą- zamówiłam kolor #1 a powinnam #2 ale i tak okazał się dobry. Krem nie ściera się i nie wałkuje jak często w przypadku kremów tonujących. Niestety ma baardzo słabe krycie, wyrównuje jedynie delikatnie koloryt całej twarzy. Worki pod oczami jak były tak zostały, co mój delikatnie kryjący podkład jednak umiał ukryć. Zupełnie nie matuje skóry- o czym wiedziałam już zanim go zakupiłam. Azjaci hołdują promiennej cerze, nie tak jak Europejczycy- idealnie matowej, więcej na ten temat możecie przeczytać TUTAJ. Niestety moja cera postanowiła że będzie jeszcze bardziej „promienna” i po ok 1,5 h mój nos po prostu niemiłosiernie się świecił, wręcz błyszczał. nałożyłam puder ryżowy, pół godziny i to samo.
Cieszę się że nie zakupiłam całego opakowania, uważam że nie do końca jest wart swojej ceny. Równie dobrze sprawdza mi się krem tonujący z Alterry za 9,99zł… Ma piękny zapach, jest wydajny. Idealny dla osób z idealną cerą wymagającą jedynie wyrównania koloru skóry. A teraz fotorelacja:






PODPIS

Recenzja zbiorcza kosmetyków Ziai


Kochani! Jestem ogromną fanką kosmetyków firmy Ziaja, a moja kolekcja wciąż się powiększa, co możecie zauważyć na powyższym zdjęciu. Od razu uprzedzam że post ten nie jest sponsorowany.
Kosmetyki Ziai uwielbiam je przede wszystkim dlatego, że są bardzo skuteczne (w większości przypadków), niezwykle wydajne, tanie, Polskie, a każdy produkt ma piękny zapach. Także wygląd opakowań bardzo mi odpowiada- taki poręczny, i estetyczny. Zapraszam do czytania.

Zacznę od anty-perspirantu SENSITIV i BLOKER. Obydwa zapakowane w lekkie plastikowe opakowanie- 60ml, wygodną zakrętkę i dużą kulkę, która swobodnie się kręci i dzięki swojej wielkości przylega do dużej powierzchni skóry. To tyle jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny. Anty-perspirant Sensitiv to mój numer jeden- działa tak jak należy, a przy tym nie wysusza skóry co jest dla mnie bardzo istotne, a także nie pozostawia plam na ubraniu. Anty-perspirant Bloker niestety mnie uczulił :( ma mocniejsze działanie niż Sensitive, ale niestety nie nadaje się dla mojej skóry- swędziała okrutnie. Ale jak wiadomo alergia i wrażliwość to cechy indywidualne- dlatego proszę się nie zrażać. Produkty nie zawierają konserwantów, parabenów, alkoholu i barwników.
Następnym produktem jest mydło pod prysznic BLUBEL, na zdjęciu powyżej widać: Jabłko i agrest, Bąbelkowa Cola, Energia Pomarańczy, Żurawina i poziomka. Muszę przyznać że Coli jeszcze nie próbowałam, ale za to testowałam Sopot SPA, którego nie ma na zdjęciu. .Opakowania są duże- 500 ml, wygodne, choć przez swoją wielkość i kształt zdarza mi się wypuścić je z ręki. Wszystkie mydła spełniają swoją funkcję naprawdę świetne. Dokładnie oczyszczają skórę, nie pozostawiając jej przesuszoną, a zapach- szczególnie w przypadku pomarańczy, utrzymuje się jeszcze przez kilka godzin po kąpieli. Uwielbiam kiedy cała moja łazienka pachnie np. poziomkowo po kąpieli w mydłach Ziai. Sopot SPA i Jabłko&Agrest są zapachem bardzo zbliżone (przynajmniej w moim odczuciu) Polecam!
Kolejnym produktem jest mój HIT, a mianowicie Maść Oliwkowa Naturalny Opatrunek Regeneracyjny. Stosuję ją dosłownie non stop – do ust (szczególnie) nawilża je, chroni przed zimnem, są one cały czas natłuszczone i delikatne w dotyku. Na łokcie i wszelkie wysuszone fragmenty mojej skóry- co tu dużo mówić po prostu przestały być suche! ;) Jest przezroczysta, konsystencji gęstej maści, zamknięta w wygodnej i sterylnej tubce jest mała i mieści się do torebki a nawet kieszeni:) Jej skład to same ukochane przeze mnie oleje- z oliwek, bawełniany, makadamia, canola, a także skwalan, który jest naturalnym składnikiem ochronnym warstw lipidowych skóry. Nic dodać nic ująć!;) Cena: ok 6 zł
Odżywka do włosów w spray’u Intensywna Odbudowa Ceramidy to chyba jedyny jak na razie produkt Ziaji na którym się zawiodłam. Nie dość, że nie zrobił nic to jeszcze po spryskaniu nim włosów stawały się one sztywne jak drut, nieprzyjemne w dotyku i matowe. Nigdy się z czymś takim nie spotkałam. Potwierdza to także moja Mama, która ma drugą odżywkę z tej serii- Intensywne Wygładzenie. I moja przyjaciółka także twierdzi że po tej odżywce puszyły jej się włosy. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło- opakowanie btw bardzo wygodne, przydało mi się do mojego aloesowego spray’u który jest fantastyczny (ale o tym innym razem).
Odżywka bez spłukiwania Intensywna Świeżość Mięta ma wspaniały zapach i daje na głowie niesamowite uczucie chłodu. Ja stosuję ją jako odżywkę do spłukiwania i jestem z niej całkiem zadowolona. Nie widzę spektakularnych efektów, ale na pewno nie szkodzi. Polecam fanom świeżych, miętowych zapachów. Cena ok. 8zł
Ogórki- bo tak nazywam zestaw mleczko, tonik i peeling. Mają cudny zapach, taki świeży, a jednocześnie nie jest on agresywny. Bardzo dobrze spełnia swoje zadanie- zmywa makijaż i tonizuje skórę. Mleczko ma lekko płynną (jak na mleczko) konsystencję. Martwi mnie trochę Parrafinum Liquidum na drugim miejscu, może być komedogenne… Tonik ma w składzie d-phantenol łagodzący podrażnienia, jest bezalkoholowy.(Przyznam szczerze że po odkryciu płynu micelarnego Sopot SPA zupełnie zrezygnowałam z toniku.) Peeling w kremie, ma (tak jak mleczko i tonik) bardzo przyjemny zapach i całkiem grube ziarenka. Generalnie dobrze robi to, co należy- ściera martwe komórki naskórka, a  przy tym pozostawia skórę natłuszczoną.
Następnym produktem z Ziai w którym się zakochałam jest płyn micelarny Sopot Spa. Kiedy użyłam go pierwszy raz porzuciłam na zawsze toniki. Moja skóra przestaje być ściągnięta,daje mi niesamowite uczucie ulgi na twarzy! Tak ulga to chyba najlepsze określenie. Jest bezzapachowy, w wygodnej buteleczce. Płyn podróżuje ze mną wszędzie i nie zdarzyło się jeszcze by cokolwiek się wylało, ma zdecydowanie dobre zamknięcie jak chyba wszystkie produkty. Cena ok 8zł

Peeling malina i imbir dostałam gratis w aptece przy jakimś większym zakupie. Od tej pory oszczędzam go jak się tylko da bo jest rewelacyjny! Pachnie mambą truskawkową w czystej postaci! Po jego użyciu cała skóra pachnie prze długi czas. Ziarenkami peelingującymi są bardzo dobrze rozdrobnione muszelki. Do mojej skóry jest idealny, ponieważ nie znoszę peelingów gruboziarnistych.
Maseczka z glinką zieloną NUNO ma fantastyczny zapach i jest dobrą alternatywą dla maseczek gabinetowych. Glinka zielona ma jak wiadomo wspaniałe właściwości. Jest składnikiem minerałów i pierwiastków niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu- działanie odżywcze dla skóry. Ma także właściwości antybakteryjne,ściągające pory, absorpcyjne, ale także przyspiesza procesy gojenia. Ma najsilniejsze działanie ze wszystkich glinek, dlatego bardzo ją lubię w maseczkach. Stosowana przy cerach tłustych i łojotokowych. Faktycznie matowi skórę i ściąga pory tak jak obiecał producent, przy tym jest wygodna w aplikacji. Wąskie i szerokie opakowanie, wygodne do ręki, aplikacja polega na ściśnięciu opakowania z grubego plastiku(?) produkt nie rozlewa się po palcach, co przy maseczkach ma dla mnie duże znaczenie. Cena ok 8zł
Żel do higieny intymnej z kwasem hialuronowym jest najlepszy z najlepszych i nie będę się tu rozwodzić. To chyba moje 10 opakowanie, ma idealne pH dla mojej skóry. Myślę że wybór żelu do higieny intymnej to kwestia wyjątkowo indywidualna ale u mnie sprawdził się wyśmienicie, a próbowałam wielu.
Oliwki w żelu do masażu to nowość wśród produktów Ziai.Są tak świetne, że moi rodzice wykorzystują je w gabinecie. Nadają się zarówno do masażu ciała jak i twarzy (tu należy pamiętać o zmyciu bezpośrednio po masażu twarzy, gdyż mają w składzie Parafinę) Są przede wszystkim niezwykle ekonomiczne- niewielka ilość żelu szybko rozpuszcza się pod wpływem ciepła skóry i daje bardzo dobry poślizg, no i ten zapach! Fioletowa-moja ulubiona, relaksacyjna pachnie mi Euphorią Calvina Kleina. Stosuję ją do masażu twarzy, czerwona- rozgrzewająca z dodatkiem ostrej papryczki używa mój tata przy masażu leczniczym pleców, niebieska- ujędrniająca do masażu całego ciała pachnie serią Sopot SPA. Opakowanie nie należy do najwygodniejszych. Zdecydowanie wolę tłuste produkty w tubkach. Cena ok 15 zł
A teraz recenzja ULGI czyli płynu micelarnego i kremowego olejku myjącego. Recenzja pisana przez moją mamę, gdyż to ona stosuje tą linię. Pragnę zaznaczyć że ma skórę niezwykle wymagającą, z lekko rozszerzonymi naczynkami i wielką wrażliwością na wszystkie nowości.
Olejek myjący: Wrażenie ogólne dobre,konsystencja gęstego mleczka,zapach przyjemny choć nieco apteczny,opakowanie estetyczne,działanie silnie oczyszczające przy braku podrażnienia skóry.Godne polecenia
Płyn micelarny: Wrażenie ogólne bardzo dobre,płyn o zapachu bardzo delikatnym,typowe opakowanie, działanie delikatnie odświeżające,lekko napinające,polecam.
Mama testowała także maskę do włosów (z tej samej serii co spray) i dwufazowy płyn do demakijażu oczu.
Maska do włosów: Niezadowalający produkt,konsystencja gęstego budyniu,zapach owocowy,estetyczne opakowanie,działanie beznadziejne-w przypadku moich lekko kręconych włosów zamienia loki w siano. Nie polecam.


PODPIS

1 2