Wrzesień 2015 archive

Najlepsze kosmetyki jakie dotąd używałam

Witajcie po dość długiej nieobecności na blogu. Brak regularnych postów wynika z dużej ilości pracy, która wiąże się z prowadzeniem własnej firmy. W między czasie zdążyłam także zostać magistrem kosmetologii, skończyć kilka kursów i wiele, wiele się nauczyć. Moja praca to olbrzymia frajda, tak jak prowadzenie tego bloga, niestety nie nauczyłam się jeszcze równowagi pomiędzy tymi zajęciami. Mam nadzieję, że niedługo to się zmieni.

Do napisania tego postu zbierałam się od dłuższego czasu, ponieważ w jakiś sposób jest również reklamą oferty mojej Kliniki. Nie chcę byście tak to zinterpretowali… Wszystko co wybieram do Esencji to kosmetyki przetestowane przeze mnie i moją Mamę osobiście. Chcemy mieć w ofercie tylko to co NAPRAWDĘ nam się podoba i to w co będziemy wierzyć. Ma to długofalowe korzyści: dla nas- bo praca w zgodzie z tym co czujemy sprawia nam przyjemność, dla klienta- rezultaty po zabiegu.

To tytułem wstępu.

Chcę Wam przedstawić kosmetyki najlepsze jakie dotąd testowałam. Kosmetyki firmy Purles. A jak na nie trafiłam? To dość pokrętna historia ;)

Gdy byłam małą dziewczynką w gabinecie mojej mamy zawsze pachniało tak trochę morsko- algowo. Mama miała w gabinecie firmę Thalgo. Gdy podjęłam swoją pierwszą pracę wprowadziłam do gabinetu w którym pracowałam właśnie Thalgo i… firmę- „córkę” czyli Purles. Zachwyciłam się ich zabiegami na ciało- peelingi, maski, oleje do masażu i balsamy o zapachu pistacji czy egzotycznym… Nie miałam jednak okazji dogłębnie poznać tej marki, bo niedługo potem otworzyłam Esencję i…zapomniałam o Purles.

Jakiś czas później pakowałam na prezent bon upominkowy na zabieg. Pakując taki bon staram się, by nie tylko ładnie się prezentował, ale prócz samego bonu od darczyńcy zawierał coś od nas. Dorzuciłam do niego próbkę kremu, która pasowała idealnie do ogólnej dekoracji bonu- była niebieska :) Niedługo później osoba obdarowana przyszła zrealizować swój prezent. Powiedziała jednak, że KONIECZNIE chce zakupić ten krem którego próbkę dostała, a nawet drugie opakowanie w zapasie ponieważ był to najlepszy krem pod oczy jaki stosowała dotychczas. Proszę mi wierzyć musiałam się poważnie namęczyć, żeby zorientować się, którą próbkę umieściłam w prezencie tej Pani. Na szczęście miałam to zdjęcie:

p

Zamówiłam dla zachwyconej Pani dwa opakowania kremu i zaciekawiona również dla siebie…

Tak zaczęła się moja przygoda z Purles, ponieważ krem jest faktycznie FANTASTYCZNY. Stopniowo zaczęłam testować kolejne produkty- bazę pod makijaż SPF 50, krem peptydowy, krem eksfoliujący i wiele innych. Każdy z nich się sprawdził i dlatego wprowadziłam je do naszego Beauty Boutique. 

Krem na okolicę oczu:

 

Purles 112 Age Control Eye Cream

purles-age-control-112-eye-cream-30ml

Kilka słów od producenta:

 

Krem odmładzający do pielęgnacji okolic oczu. Posiada certyfikat EcoCert. Koktajl ze specjalnie wyselekcjonowanych, organicznych roślin i substancji czynnych (wyciągi z owsa i oczaru wirginijskiego, olej arganowy, zielona herbata) skutecznie wzmacnia funkcje ochronne skóry wokół oczu, liftinguje, regeneruje komórki oraz remodeluje kontur oczu. Antarcticine zwiększa poziom produkcji kolagenu, a także chroni przed działaniem szkodliwych czynników zewnętrznych. Usuwa drobne zmarszczki i oznaki zmęczenia. Doskonale pielęgnuje nawet najbardziej wrażliwą i delikatną skórę, eliminując ryzyko wystąpienia podrażnień i alergii.

Skład:

 

20150902_222222-1

Kilka słów ode mnie:

 

Krem ma bardzo lekką konsystencję. Jest kremowo-żelowy i bardzo szybko się wchłania. Pozostawia skórę mocno nawilżoną i to podoba mi się w nim najbardziej. Od kiedy go stosuję moja skóra wokół oczu przestała być ściągnięta, zniknęły nasilające się od zmęczenia i słońca pierwsze zmarszczki, a także ogólna suchość po stosowaniu odżywki do rzęs. Jestem z niego bardzo zadowolona. Podoba mi się także opakowanie- wąska szklana tubka z pompką (!!) dzięki czemu kosmetyk pozostaje sterylny i łatwy w transporcie. Pompka pozwala także na dozowanie produktu przez co jest bardzo wydajny. Pomimo szklanego opakowania produkt nie jest specjalnie ciężki. Ma przyjemny, ale subtelny herbaciany zapach.

collage_20150902224345004

Gdyby ktoś wciąż nie wierzył i nadal myślał, że to reklama wrzucam „świeżutkie” zdjęcie wprost z mojej łazienki ;)

20150902_223740

W kolejnym poście znajdziecie recenzję kremu peptydowego i bazy pod makijaż SPF 50. Chciałabym także przedstawić Wam nie tylko recenzje produktów, ale także zabiegi gabinetowe, które uważam za naprawdę skuteczne.

Dajcie znać czy takie posty Wam odpowiadają:)