Moja pielęgnacja skóry przed ślubem

Minęło trochę czasu od ostatniego wpisu, a to wszystko przez organizacyjny misz-masz przedślubny. Teraz już jestem wolna i wypoczęta i opowiem Wam trochę o mojej pielęgnacji cery przed ślubem.

Chyba każda panna młoda marzy o tym by TEGO dnia wyglądać wyjątkowo i najpiękniej. Często jednak los płata nam figle i tuż przed ślubem znajdujemy na środku twarzy „cud miód” niespodziankę. Nigdy nie ma 100% pewności, że uda nam się temu zapobiec. Jednak warto starać się unikać przykrych niespodzianek odpowiednio przygotowując skórę.

DSC_0990

Moja pielęgnacja na miesiąc przed ślubem:

  1. przede wszystkim starałam się pić jak najwięcej wody dziennie. Zależało mi na tym by skóra była napięta i nawilżona i łatwiej oczyszczała się z toksyn
  2. nie stosowałam zbyt wielu zmian jeśli chodzi o żywienie czy kosmetyki. Często zmiany w naszym stylu życia powodują odpowiedź organizmu widoczną właśnie na skórze. Starałam się jeść tak jak do tej pory, a stosowane przeze mnie kosmetyki nie były niczym czego wcześniej nie próbowałam.
  3. do mojej diety dołączyłam w dużych ilościach jedno z moich ulubionych warzyw- awokado. Jest bogate w wiele składników  świetnie działających na skórę. Awokado zawiera prócz szeregu witamin niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT), a w szczególności kwas gamma linolenowy, który doskonale działa na skórę regenerując, uelastyczniając i odżywiając ją od wewnątrz. Związek ten przechodzi do skóry właściwej wzmacniając jej spójność i uzupełniając przestrzeń międzykomórkową przez co zapobiega ucieczce wody z naskórka i tym samym działa nawilżająco.
  4. jadłam dużo owoców najczęściej w formie smoothie, które przyrządzaliśmy sobie w domu
  5. raz w tygodniu odwiedzałam solarium dlatego też zależało mi na tym by moja skóra nie była sucha i odwodniona.
  6. Kremem który stosowałam na dzień była Bielenda Młodzieńczy Blask. Wybrałam ten krem ze względu na naprawdę niezły nawilżający skład i fakt, że szybko się wchłania i dobrze toleruje makijaż. Recenzja kremu pojawi się już niedługo, a tymczasem spójrzcie na skład: Caprylic/Capric Triglyceride, Ethylhexyl Stearate, Sorbitan Stearate, Sorbityl Laurate, Butyrospermu Parkii (Shea Butter), Glycerin, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Olea Europea (Olive) Oil, Punica Granatum Fruit Extract, Propylene Glycol, Caesalpinia Spinosa Oligosacchrides, Caesalpinia Spinosa Gum, Panthenol, Sodium Hyaluronate, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Squalene, Dimethicone, Cyclopentasiloxane, Beta-Sitosterol, Hydroxyethylcellulose, Ethylhexylglycerin, Citric Acid, Disodium EDTA, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Linalool.
  7. Na noc zamiast kremu używałam olej arganowy, by dodatkowo ochronić skórę przed działaniem promieniowania UV
  8. Na miesiąc przed ślubem nie stosowałam żadnych agresywnych peelingów ani zabiegów. Starałam się utrzymać skórę w jak najlepszym stanie równowagi. Zabiegi które stosowałam opierały się na składnikach silnie nawilżających i na tym przede wszystkim mi zależało. Bardzo polubiłam się w tym czasie z glinkami, po których moja skóra była wyraźnie rozjaśniona i promienna.
  9. Raz w tygodniu stosowałam delikatny peeling enzymatyczny
  10. Jeśli chodzi o włosy to regularnie odwiedzałam salon fryzjerski i poddawałam moje włosy saunie. Ponadto stosowałam raz w tygodniu ukochaną maskę Bingo Spa „Masło Shea i pięć alg”
  11. Starałam się na miesiąc przed ślubem prawie się nie malować, by dać skórze jak najwięcej odpocząć.

I to by było na tyle ;) Tak jak pisałam powyżej, zależało mi na tym by zachować równowagę, nie wprowadzać zmian i intensywnie nawilżać skórę. I chyba mi się udało, bo na szczęście przed ślubem nie czekała na mnie żadna przykra niespodzianka.

Leave a Reply