Recenzja Foreo Luna Mini

 

Witajcie po przerwie! Dziś chciałabym przedstawić Wam moje małe cacuszko- Foreo Lunę Mini. Jest to soniczna szczoteczka do mycia twarzy. Wytwarza fale T-Sonic™ które pulsują 8000 razy na minutę wydobywając z porów skóry wszelkie zanieczyszczenia, usuwając martwe komórki naskórka, zalegający bród, łój i resztki makijażu. Dodatkowo drgania powodują delikatny masaż skóry, pobudzenie krążenia w obrębie twarzy i lepsze dotlenienie komórek skóry.

Początkowo byłam bardzo sceptyczna co do jej działania, jednak kolejne pozytywne recenzje i wiele przekonujących argumentów skłoniły mnie do jej zakupu.

Teraz ja przedstawię je Wam:

  • szczoteczka wykonana jest z delikatnego silikonu dzięki czemu jest higieniczna w użyciu i łatwa w czyszczeniu
  • posiada drobne silikonowe wypustki które podczas drgań nie tylko czyszczą ale i przyjemnie masują skórę
  • Luna jest bardzo lekka, ja mam wersję Mini która waży dokładnie 73g (sprawdziłam na kuchennej wadze ;) ponadto jest bardzo poręczna i mieści się do każdej mojej kosmetyczki
  • jest w 100% wodoodporna, ładnie pływa w wannie i nic jej się nie dzieje
  • ładuje się ją bardzo, bardzo rzadko- po jednym naładowaniu można użyć ją ok. 300 razy co daje ok 5 miesięcy użytkowania!
  • cały codzienny rytuał oczyszczania zajmuje 60 sekund po upływie tego czasu Luna drga specyficznie i świeci jej przezroczysta podstawka
  • co 15 sekund szczoteczka w charakterystyczny sposób pulsuje dając znać by zmienić okolicę oczyszczaną- np. z policzka na czoło
  • wyłącza się się sama po 3 minutach, energooszczędna ;)
  • posiada ładowarkę z portem USB więc można ładować ją od komputera!
  • nie posiada drogich, zmiennych głowic jak np. Clarsonic
  • producent daje 2 letnią gwarancję, oraz po rejestracji urządzenia 10 letnią gwarancję na -50% na zakup nowej Luny
  • posiada 2 rodzaje drgań- mocniejsze i słabsze. Osobiście mocniejsze stosuję do demakijażu, a słabsze do masażu.
  • nadaje się do użytku przez osoby z wrażliwą skórą
  • istnieje w kilku wariantach kolorystycznych
  • A TERAZ NAJWAŻNIEJSZE: od kiedy zaczęłam ją stosować moje rozszerzone pory na nosie i policzkach zwęziły się i oczyściły! Skóra stała się niesamowicie gładka, promienna i nie wyskakują mi żadne nieprzyjemne niespodzianki

Jeśli potrzebujecie więcej informacji zapraszam do obejrzenia filmu:

 

Luna_1

Luna_2

Luna_3

Luna_4

Recenzja Vagisil

Dzisiejsza recenzja dotyczy płynu do higieny intymnej o zbalansowanym pH Vagisil, który otrzymałam do testów jakiś czas temu. Zanim jednak zacznę od recenzji chciałabym Wam napisać kilka słów o tym dlaczego warto stosować płyny do higieny intymnej zamiast zwykłego mydła. Otóż zwykłe mydło nie ważne czy w żelu, kostce czy płynie ma pH zasadowe, oscylujące w granicach 7-10, podczas gdy naturalne pH okolic intymnych jest lekko kwaśny 3,5-4,5 (wynika to z naturalnej ochrony organizmu przed czynnikami chorobotwórczymi). Stąd też wynika konieczność stosowania produktu jak najbardziej zbliżonego poziomem pH do okolic intymnych unikając w ten sposób niszczenia naturalnej bariery ochronnej organizmu.

Produkt który otrzymałam do testów spisał się naprawdę dobrze. Jeśli chcecie dowiedzieć się dlaczego, zapraszam do lektury poniżej :)

Produkt oceniała w kilku kategoriach: działania, składu, konsystencji, opakowania i zapachu.

20141017_162629

 

Działanie

Produkt spełniał swoją rolę czyli oczyszczał nie podrażniając i nie wysuszając przy tym skóry. Przez cały czas jego stosowania czułam się komfortowo. Produkt doskonale sprawdził się także przy skórze podrażnionej depilacją. Nie wywołał żadnego uczucia świądu czy bolesności na wyraźnie podrażnionej przez depilację skórze. Nie wywołał u mnie żadnej reakcji alergicznej co miało już miejsce w przypadku innych produktów. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jest to dla mnie odpowiedni produkt do codziennego stosowania. Znalazłam dla Vagisilu jeszcze inne zastosowanie, ale o tym już za chwilę :)

Kilka słów od producenta:

 

20141017_162638

 

Skład produktu20141017_162646

 

Znajdziemy tu kilka naprawdę fajnych składników jak np. Lactitol który jest naturalnym prebiotykiem czyli substancją, która stymuluje naturalną florę bakteryjną organizmu. Powodując jej namnażanie skóra jest naturalnie chroniona, ponadto prebiotyk działa selektywnie hamując rozwój bakterii chorobotwórczych. Można powiedzieć, że utrzymuje naturalną równowagę flory bakteryjnej okolic intymnych. Kolejnym świetnym składnikiem jest wyciąg z aloesu który doskonale nawilża skórę i tworzy delikatny film na powierzchni skóry. O aloesie pisałam także TUTAJ. W składzie znajdziemy także ekstrakt z nagietka który działa przeciwzapalnie, bakteriostatycznie, ściągająco, ponadto regeneruje skórę i nawilża ją. Kolejny w składzie jest ekstrakt z rumianka pospolitego który sprawdza się idealnie w pielęgnacji skóry delikatnej i wrażliwej. Działa przeciwzapalnie i łagodząco.

Opakowanie

Produkt umieszczony jest w wygodnej butelce z miękkiego plastiku. Wieczko jest klasyczne, łatwo otwierane jednak nie na tyle by produkt zamknięty w kosmetyczce miał okazję się rozlać. Ja jednak zdecydowanie preferuje produkty z pompką. Zaletą opakowania jest to że plastik na zawiasach wieczka jest na tyle trwały, że nawet ciągłe otwieranie i zamykanie nic nie naruszyło i wieczko nie urwało się. Produkt łatwo wychodzi z opakowania ponieważ butelka jest miękka i można ją swobodnie ścisnąć.

Pojemność mojego żelu to 250ml, cena ok. 10-15zł.

Ponadto ogromną sympatią darzę logo produktu. Jest proste, ale od razu wiadomo o co chodzi i jakiej części ciała dotyczy :)

20141017_162715

 

Konsystencja

Produkt jest bezbarwny o konsystencji płynnego żelu. Łatwo rozprowadza się po skórze i słabo się pieni co ja uważam za jego ogromną zaletę. Łatwo się zmywa. Przyjemy w użyciu.

20141017_162742

 

Zapach

To chyba najprzyjemniejsza część dzisiejszej recenzji. Produkt pięknie pachnie. Jest to jednak bardzo delikatna i subtelna nuta…jabłka! Kojarzy mi się z wakacjami i zapachem skórki zielonego jabłuszka. Jest to bardzo przyjemny i świeży zapach.

we_dwoje_1_14676źródło zdjęcia:polki.pl

 

 

Klinika Esencja Piękności

Logo_esencja_rev8

Kochani czytelnicy! Chciałabym Wam powiedzieć jedno zdanie: WARTO WALCZYĆ O SWOJE MARZENIA!
Moje największe marzenie właśnie się spełnia- oficjalnie chciałabym Wam przedstawić Klinikę Esencję Piękności!
Nie martwcie się jednak, blog będzie tak jak był, a strona też się pojawi już niedługo. I obiecuję, że choć na jednej stronie znajdzie się i blog i strona kliniki, to nie będą sobie przeszkadzać ;)
Kilka słów o nas:

Dwie kobiety-Mama i Córka, które połączyło wspólne marzenie. Pragniemy upiększać wszystkie Mamy i pokazać, że w Ciąży czy po Ciąży każda z nas jest piękna!
Pragniemy stworzyć harmonię między wewnętrznym pięknem każdej Kobiety, a tym co widzi codziennie w lustrze. Każda z nas jest piękna, wystarczy tylko to odkryć.
Esencja Piękności to wyjątkowa Klinika kosmetyczna, której oferta dedykowana jest w szczególności przyszłym Mamom, a także tym Kobietom, które pragną powrócić do formy po ciąży! Każda z Pań znajdzie u nas zabieg idealny dla siebie niezależnie od tego czy jest Mamą, Babcią czy spodziewa się dziecka lub na razie go nie ma. Zapraszamy także maluchy jak i starsze dzieci, gdzie w pokoju zabaw odkryją nieznane dotąd gry i zabawy podczas gdy ich Mamy i Babcie będą mogły zrelaksować się podczas zabiegu.
Esencja_pi-kno-ci_stopka_rev4

Zakupy z Ratomką- Rossmann

Zabieram Was dziś ze mną na zakupy. Odwiedzając Rossmanna pomyślałam, że chciałabym się z Wami podzielić tym co uważam za fajne, warte kupna. Są to rzeczy, które testowałam, często używam, lubię do nich wracać czy też takie których nie znam, ale chętnie bym wypróbowała. No to zaczynamy:

20140902_095013

Seria kosmetyków do twarzy Alterra. Tania i dobra. Na zdjęciu widać krem na noc do twarzy, emulsję do demakijażu z granatem, olejek do twarzy z granatem, chusteczki aloesowe do demakijażu, serum z orchideą i krem BB. Nie wszystkie produkty z tych na półce testowałam, ale wielokrotnie sięgałam po kosmetyki Alterry do twarzy i za każdym razem byłam zadowolona. W tej cenie nie zawsze można uświadczyć tak dobrego produktu.

20140902_095139

Maseczki Ziai chyba nie trzeba przedstawiać. Ich cena, tym bardziej w promocji zachęca. Bardzo je lubię, szczególnie maseczkę oczyszczającą i antystresową. Skóra po nich jest gładka i przyjemna. Nie działają może spektakularnie czy długotrwale, ale świetnie sprawdzają się w zwykłej pielęgnacji skóry.

20140902_095059

Kolejnym produktem jest nowość, która pojawiła się w Rossmannie. To jeden z tych kosmetyków, który chętnie bym wypróbowała. Jest to olejek do twarzy, po zdjęciu widać, że znajduje się w wygodnym opakowaniu z kroplomierzem. Lubię takie produkty, bo mam pewność, że ich stosowanie jest higieniczne. Przyjrzałam się składowi INCI i jest naprawdę dobry. Niestety nie zrobiłam mu zdjęcia, a w internecie nie mogę na razie odnaleźć składu…jeśli tylko się pojawi na pewno go wrzucę.

20140902_095252

Masła do ciała Bielendy można spotkać u mnie w domu bardzo często. Świetnie nawilżają skórę, jest po nich gładka, miękka i ładnie pachnie. Tych, które widzicie na zdjęciu jeszcze nie testowałam. Jestem przywiązana do masła z awokado (żółte opakowanie) i z olejkiem arganowym (czerwone), ale te chętnie wypróbuję w najbliższym czasie. Szczególnie kusi mnie „kakao i orzech laskowy” idealnie na jesień :)
Mus do ciała z Tutti Frutti Farmony pewnie nie trzeba nikomu przedstawiać. Musy mają bardzo intensywne zapachy (z czasem dość męczące) i klasyczne działanie masła do ciała. Gdybym miała wybierać jedno z nich pokusiłabym się o „Figę i daktyle” lub „Karmel i cynamon”. Na wakacje zaś chętnie zabrałabym ze sobą „Melon i arbuz” (nie ma ich na zdjęciu).
Kusi mnie także olejek do kąpieli opalizujący „Karmel i cynamon” (jego też niestety nie ma na zdjęciu, zainteresowanych odsyłam na stronę producenta: KLIK . Już czuję jak będzie pachnieć cała łazienka ;)

20140902_095318

Nie poprzestając na balsamach do ciała- kremy do ciała Isany. Tanie, dobre i kropka. Wielkie słoiczki produktu, które tak powoli się kończą, szybkie wchłanianie, skóra nawilżona i przyjemna w dotyku, dyskretne przyjemne zapachy. To tylko kilka z zalet tego kosmetyku. Na zdjęciu krem kakaowy z masłem shea, granat z figą i oliwkowy.

20140902_095322

Olejki do ciała i masażu które uwielbiam. Piękny skład kilku olei naturalnych. Olejki idealnie sprawdzają się do twarzy ciała i włosów. Teraz występują w nowej wersji- z pompką co znacznie ułatwia aplikację kosmetyku. Mój ulubieniec to antycellulitowy olejek pomarańczowy. Stosuje go najczęściej w peelingu kawowym. Przepis na jego wykonanie możecie znaleźć TUTAJ. Olejki aktualnie są w promocji.

20140902_095429

Wody perfumowane (Eau de Parfume) Helene D’Arcy często czuję u koleżanek. Nigdy sama ich nie posiadałam. Kuszą mnie, bo zapachy są naprawdę ładne. Szczególnie woda o nazwie Augabe pachnie bardzo przyjemnie. Ich niska cena, dodatkowo w promocji zachęca. Niestety uwielbiam trwałe zapachy, a te do takich specjalnie nie należą. Ten zakup planuję odłożyć na kolejne lato, wtedy lubię używać lekkich, przyjemnych wód perfumowanych i toaletowych.

20140902_095449

Produktów dla mam i przyszłych mam nie trzeba stosować jedynie w ciąży! Są to świetnie odżywcze i uelastyczniające kosmetyki zapobiegające m.in. rozstępom. Prewencji nigdy nie za wiele ;) Bardzo lubię produkty Babydream (notabene serie dziecięce też). Nie ukrywam, że coraz bardziej ciekawi mnie linia Tołpa Dermo Body Mum. Jeśli testowałyście drogie Czytelniczki to dajcie koniecznie znać.

20140902_095507

Seria Babydream dla dzieci to emulsje do kąpieli, kremu, żele do mycia i szampony. Pomimo dość mdłego i „dziecięcego” zapachu to świetne kosmetyki o bardzo delikatnym składzie. Polecam szczególnie wrażliwcom i początkującym włosomaniaczkom (szampon jest naprawdę świetny)

Mam nadzieję że mój post Wam się przyda i któryś z kosmetyków wybranych przeze mnie przypadł Wam do gustu. Liczę na Wasze komentarze!

Fuertaventura Cosmetics

Nie byłabym sobą gdybym z zagranicznych wakacji nie przywiozła kosmetyków z którymi nigdy do tej pory się nie zetknęłam . Najbardziej lubię, gdy są to produkty niedostępne nigdzie indziej, lokalne, zawierające składnik produkowany właśnie w tym miejscu które odwiedzam.

Dziś napiszę Wam kilka słów o trzech produktach które przywiozłam z wakacji na Wyspach Kanaryjskich. Jest to krem do twarzy,mleczko do ciała oraz żel aloesowy.

Na początku kilka słów o Wyspach Kanaryjskich w kontekście kosmetycznym. Fuertaventura jest kamienno-piaskową wyspą z masywem wulkanicznym. Jej gleby są za mało bogate na uprawę większości roślin, za to sukulenty rosną na Fuercie jak na drożdżach ;) Wśród niewielu roślin prym wiedzie aloes. W wielu miejscach można odnaleźć ALOE VERA CENTER gdzie można zobaczyć plantacje. Firmy chętnie przyjmują turystów pokazując im jak pozyskuje się żel aloesowy. Często można kupić na miejscu zarówno kosmetyki z aloesem jak i sok aloesowy do picia. Ja osobiście byłam zachwycona odwiedzinami na plantacji. Po powrocie od razu przesadziłam mój aloes (poznałam swoje błędy he he!) Tutaj plantacja którą odwiedziliśmy: http://www.fincacanarias.es/c-1-2/Cosmética/

Jak wiadomo aloes działa łagodząco (doskonały po opalaniu), nawilżająco, a także przyspiesza gojenie. Działa także antybakteryjnie (jest doskonały w przypadku cery problematycznej). Według legendy Krzysztof Kolumb w każdą podróży zabierał ze sobą aloes, a Aleksander Wielki nie zaczynał żadnej bitwy nie mając ze sobą aloesu. Podobno z jego dobrodziejstw korzystały także Kleopatra i Nefretete.

Aloes zawiera w swoim składzie bardzo wiele cennych substancji:

  • substancji mineralnych: magnez, wapń, fosfor, sód cynk, żelazo, mangan, potas, chrom i miedź
  • witaminy: wszystkie z grupy B, betakaroten, C, kwas foliowy,
  • aminokwasy
  • niezbędne nienasycoone kwasy tłuszczowe: linolowy, linolenowy, kaprylowy, palmitynowy, stearynowy
  • lupeol i cukry mające działanie silnie nawilżające

Jest skondensowaną dawką wielu substancji dlatego też warto dostarczać go do organizmu nie tylko drogą skórną, ale także pijąc sok aloesowy (nie, nie ten do kupienia w supermarkecie, ale ten czysty). Aloes poprawia trawienie, wzmacnia pracę układu pokarmowego i wspomaga odporność organizmu.

Aloes w kosmetykach doskonale sprawdzi się zarówno jako maseczka, czy jako tuning gotowej już maski, a także można go dodawać do szamponu lub odżywki do włosów. Doskonale sprawdza się po opalaniu w celu złagodzenia świądu i zaczerwienienia, a także do masażu.  Żel aloesowy wzmacnia gojenie się ran i ma naprawdę wszechstronne zastosowanie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mój żel aloesowy zakupiłam w tamtejszej drogerii, ale również pochodzi z wyspy. Link do sklepu gdyby ktoś był zainteresowany:  http://www.canariascosmetics.es/shop/productos.php?idioma=en

Nie jest to czysty żel do spożycia (ten pachnie intensywnie cebulą ponieważ aloes należy do rodziny cebulowych) jest to żel stricte kosmetyczny, idealny na maseczkę i do masażu. W swoim składzie prócz ekstraktu aloesowego zawiera także ekstrakt z zielonego ogórka i ekstrakt z fiołka wonnego. Na razie sprawdza się świetnie! Ma genialne i wygodne opakowanie w kształcie liścia aloesu.

Będąc na wycieczce na sąsiedniej wyspie Lanzarote nie omieszkałam zakupić jeszcze dwóch produktów tym razem zawierających w składzie nie tylko aloes ale także wino.

Wyspa Lanzarote jest wyspą wulkaniczną. Dawniej posiadała pola uprawne jednak po wybuchach wulkanicznych (ostatni miał miejsce w 1824 roku) wszystko przykryła lawa. Okazało się jednak, że wulkaniczny żużel jest bardzo bogaty w substancje mineralne i świetnie sprawdza się przy uprawie winorośli. Dlatego też na Lanzarote można skosztować wina o bardzo charakterystycznym „mineralnym” smaku. Wino zaś od dawien dawna wykorzystuje się także w kosmetykach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Vinoterapia, to linia kosmetyków  do twarzy, ciała i włosów. http://www.lanzaloe.com/aloe-vera-tienda-online/productos-vinoterapia.html Jestem zachwycona ich naprawdę pomysłowym znaczkiem firmowym/ logiem.

Skład kremu jest naprawdę świetny. Prócz ekstraktu z aloesu, także wyciąg z owoców winogrona, jak również oleje: olej słonecznikowy, kokosowy, z pestek winogron. Krem szybko się wchłania i pozostawia skórę nawilżoną. Ma przepiękny słodki zapach winogronowy. Nie uczulił mnie ani nie podrażnił. Na razie jestem bardzo zadowolona.

Jeśli chodzi o mleczko również zawiera w składzie podobne substancje. Niestety znajdują się w nim także parabeny, ale na szczęście na końcu składu. Pomimo tego używam go i jestem zadowolona. Ma bardziej płynną konsystencję niż balsam, faktycznie, zgodnie z nazwą ma konsystencję mleczka, ale dzięki temu dużo szybciej się wchłania i zostawia na skórze przyjemny delikatny film.

Uwielbiam przywozić kosmetyki z wakacyjnych podróży, a Wy?:)

 

 

 

1 2 3 4 12